Antoni Baranowski (Antonas Baranauskas)

Urodził się 17 stycznia 1835 roku w Oniksztach (Anyksciai) powiatu wiłkomirskiego guberni kowierskiej. Po ukonczeniu szkoły parafialnej oraz dwuletniej szkoły kancelistów gminnych w Rumszyszkach, gdzie pogłębił swoje zainteresowanie do literatury ( z tego okresu pochodzi m. inn. „Wylew Niemna w Rumszyszkach”, rozpoczął pracę jako pisarz gminy Wojnucie. Karolina Proniewska, zainteresowała Baranowskiego litewską literaturą ludową, a pomogła mu dostać się do Seminarium Duchownego w Wornicach. Tam powstają najbardziej znane utwory litewskie poety: „Borek Oniksztyński”, „Droga do Petersburga”, „Rozmowy śpiewaka z Litwy”. W seminarium rozpoczął Baranowski badania naukowe nad językiem litewski. Jako biskup sejneński Antoni Baranowski zajął się tłumaczeniem Pisma Świętego na język litewski. Zmarł w Sejnach 26 listopada 1902 r.

Kochany Janie, jaką radość mi sprawia kreślenie na kratce litewskich znaków, wiedząc ze każdy z nich wywołują w tobie wspomnienie chwil, kiedy wspólnie pochylaliśmy się nad tekstami prastarych pieśni, znajdując w nich owo metafizyczne poczucie dziwności Istnienia, które Ciebie ateusza, głęboko zastanawiało. Powracam tedy pamięcią do naszych sporów o istnienie Boga, a Twój ostatni list ze zdaniem o „bestii ludzkiej” i „świecie zła” , nie do przyjęcia jako miłosiernego Ojca, trzymam w Brewiarzu. Atoli list mój nie będzie dalszym ciągiem naszej teologicznej dysputy. Przyślij mi tylko, proszę wykłady młodego modernisty, o których tak żywo opowiadałeś.

Siedzi teraz w pałacowym pokoju (okno wychodzi na ) . Cisza. Słychać tylko szelest kłębiących się liści oraz melodii żydowskiego psalmu. Naprzeciw, w okienkach jesziwy rozbłyskują małe ogniki lamp. W lustrze okna odbija się twarz. Nie moja. To tego młodzieńca ministranta, który towarzyszył mi podczas wieczornej liturgii. O tym chłopcu, a raczej o moim niezwykłym widzeniu, chciałbym Ci opowiedzieć.

Przypominasz sobie tą piękną pieść, nie pamiętam litewską czy polską, w której starzec, tuż przed śmiercią wspomina całe swoje życie ? Nie doczekam chyba odpowiedzi Twojej albowiem dzisiejszego wieczoru miałem podobne przeżycie.

Do kościoła szedłem powoli. Promienie pogodnego dnia gasły, a wraz z nim mrok pochłaniał

~ - autor: pilotwycieczek w dniu 14/06/2008.

Dodaj komentarz