HIERONIMA KAJSIEWICZA WĘDRÓWKA Z SEJN DO PARYŻA I RZYMU
7.12.1812 roku w Giełgudyszkach na Litwie przychodzi na świat Hieronim Kajsiewicz. Uczęszcza do szkoły elementarnej w Rosieniach. Tu przystępuje do pierwszej spowiedzi i Komunii świętej. Ok.1820 r Kajsiewicz przenosi się do Klejw , gdzie ojciec Dominik przyjmuje w dzierżawę dobra Borewiczów. 1822 r – Kajsiewicz rozpoczyna naukę w Sejnach. Kończy szkołę elementarną i sześcioklasowe gimnazjum , uzyskując świadectwo dojrzałości z wyróżnieniem (1829).
Kiedy Kajsiewicz chodził do szkoły w Sejnach , potrafił na zawołanie – jak twierdzi Leonard Niedźwiecki- ułożyć do 300 wierszy na dowolny temat i pisać dla kolegów okolicznościowe poemata. Często błądził konno albo pieszo nad brzegami Marychy , składał podczas wypraw odę lub sonet , deklamowany później ku radosnemu zadziwieniu sióstr i znajomych. W szkole uchodził za rewolucjonistę i ucznia wyjątkowo krnąbrnego. Niegdyś w sejneńskiej szkole wygrał z Leonardem Niedźwieckim , prymusem , który wysmarował na tablicy: „ W pustkach najgłośniejsze echo” i Kajsiewicz okropnie się przejął, że to do niego Leonard pije , więc natychmiast na tej samej tablicy wypisał poemat polemiczny wierszem. Krzysztof Rutkowski, Stos dla Adama. Warszawa 1994. 24 maja 1836 r W liście do Leonarda Niedźwieckiego Kajsiewicz pisze: „ Żyję nadzieją i wspomnieniem. Wspomnieniem czepiam się pieluchów i kolebki ; a nawet niekiedy silę się przypomnieć co z czasów , kiedym w łonie matki mieszkał. Postrzegam się i śmieję. – A przebiegłszy pierwsze lat dziesięć domowego życia, przychodzę do chwili, w której ty jesteś jedną z figur dominujących na tym panoramicznym obrazie. Nieprzyjaźń nasza szkolna , zawiść artystowska , nie konkurencja kupiecka , dziwnie mi dziś przyjemne nastręcza marzenia. Walki moje trybunickie z profesory przenoszę nad wojny konwencyjno- językowe , w których miałem czas niejakiś udział na Taranie: bo tamte mniej śmieszne, mniej wstydne [...]Pamiętam , żeś ty mnie nawracał na Mickiewicza , mnie zbuntowanego rozprawą Śniadeckiego. Bóg ci zapłać. – Ale wkrótce niestosowne towarzystwo , ‹‹ samki ›› , o których mówiłeś, starły ostatki wstydu niewiestności młodzieńczej , ten pyłek aksamitny na kwiatach [...] Teraz ci pora wytłumaczyć , dlaczegom sonety pisał. Śnił mi się raz dom mój i rodzice, jakbym do Polski wrócił ; i sonet we śnie ułożyłem tak , że przebudziwszy się , przepisałem” 1829 r. Po maturze Kajsiewicz rozpoczyna studia prawnicze na Królewsko- Warszawskim Uniwersytecie. Uczęszcza również na wykłady literatury polskiej prof. Osińskiego i Brodzińskiego , którym też dawał do oceny swoje wiersze. Ogłosił nawet w ”Dekameronie” (1830) kilka drobnych utworów.
29 listopada 1830 roku Kajsiewicz wraca z jakiegoś balu we fraku i w białych rękawiczkach , aż tu nagle konny oficer krzyknął mimojazdem z siodła : „ Kto w Boga wierzy , niech biegnie do arsenału po broń , bo moskale naszych mordują !” Kajsiewicz pobiegł , wstąpił do Gwardii Akademickiej przy dyktatorze Chłopickim , a później – jako gwardziście – wolno mu było wejść na podporucznika do nowo tworzonych pułków. Krzysztof Rutkowski, Stos dla Adama. Warszawa 1994.
19 lutego 1831 r. Kajsiewicz zostaje cztery razy cięty w głowę w bitwie pod Nową Wsią. Kozacy zabrali go z pobojowiska do niewoli. Dzięki komu znalazł się w Puławach w lazarecie wojskowym , leczony przez nadwornych lekarzy księstwa Czartoryskich i we wszystko hojnie opatrywany – nie wiadomo. Kajsiewicz twierdzi, że rosyjski kapitan , który nadzorował rannych jeńców w lazarecie , był ludzkim człowiekiem i ryzykował własną karierą , ponieważ okazywał polskim żołnierzom wiele serca.
26 lutego 1831 roku oddział pułkownika Łagowskiego odbił lazaret w Puławach i uwolnił jeńców. Kajsiewicza przeniesiono do szpitala w Radomiu. Tu wylizał się z ran , z wyjątkiem cięcia przez oko i policzek. Rana ropiała ciągle , na emigracji też . Krzysztof Rutkowski, Stos dla Adama. Warszawa 1994. 24 września 1832 r. Kajsiewicz pisze w liście do Jana Koźmiana : „ Mickiewicz kontent z moich ostatnich poezyj. Bardzo mnie cieszy , bo Adam wiesz nie pochlebia i wiesz , że często mię burczał. Mickiewicz traktował Kajsiewicza jak młodszego brata lub jak syna. Pomagał jemu jak potrafił. Wynajdywał dlań pieniądze , by on mógł spokojnie składać poemata , wykłócał się z Jałowieckim w drukarni , a najważniejsze – nawrócił Kajsiewicz na katolicyzm.
10 lutego 1833 r. Na posiedzeniu Dozoru Naukowego , które odbyło się w pokoju hotelowym przy Louis- le –Grand 1833 roku , Mickiewicz wysuwa kandydaturę Hieronima Kajsiewicza do zapomogi Towarzystwa Naukowej Pomocy. Kajsiewicz jako młody , zdolny i obiecujący poeta otrzymał wkrótce od Towarzystwa kwotę w wysokości 200 franków. Wiersze pisał z zapałem i prawie bez przerwy. Krzysztof Rutkowski, Stos dla Adama. Warszawa 1994.
1833 r.W drukarni Pinard w Paryżu ukazują się „ Sonety” Hieronima Kajsiewicza.
16 maja w „Pielgrzymie Polskim” Mickiewicz pisze entuzjastyczną recenzję: Duch wojenny , przebijający się coraz mocniej w nowszej literaturze , wcielił się i w formę sonetu , poświęcaną nie już tylko miłostkom ; ten duch ożywia wszystkie prawie Sonety Kajsiewicza , poety – żołnierza. Są to obrazki , uczucia , brane z okolic życia , w których mieszkała dusza poety , albo wyciągnione z jej głębi ; wszystkie osobiste , własne , oryginalne. W stylu , obozowym raczej niż szkolnym , pełno jest niepoprawności , pełno dysharmonij , nawet błędów gramatycznych , ale wszędzie rodzimy kruszec błyszczy , choć jeszcze nie wyrobiony i nie wypolerowany. Styl Kajsiewicza jest to pęd zrywającego się ptaka , który zrazu świszcze skrzydłami i ćmi się w oczach , nim dosięże właściwej sobie wyższej sfery i rozwinie lot bystrzejszy i łagodniejszy dla oczu. Już w niektórych sonetach poeta sfery tej dosięgnął.
7 maja 1833 r Kajsiewicz puka do drzwi domu Mickiewicza. Otworzył mu służący mówiąc: O tej godzinie w niedzielę Pan Mickiewicz zawsze jest na Mszy świętej”, słowa te dźgnęły go jak oścień. „Te słowa uderzyły mnie – pomyślałem , że religia musi być poważną sprawą , jeśli Mickiewicz chodzi do kościoła”. Kajsiewicz usnął. Nad ranem ujrzał Najświętszą Pannę w kościele Salomonowym , motyw dobrze znany i popularny , szczególnie w malarstwie włoskim. Najświętsza Panna była bez Dzieciątka Jezus . Wstała ,podeszła do Kajsiewicza i rzuciła mu garść grubych sztuk złota , mówiąc: „ Służ mnie , a będziesz miał wszystko” . Kajsiewicz napisał po latach , że obudził się rankiem cały spłakany ze szczęścia i usłyszał dzwony na Anioł Pański. Semenenko – jak wierny Soroka – przypomniał mu, że to święto Matki Boskiej Gromnicznej , a więc natychmiast pobiegł zapalić szeregi świec u Świętego Stefana na Górze. Krzysztof Rutkowski, Stos dla Adama. Warszawa 1994.
29 listopada 1849 r Kajsiewicz wygłasza kazanie o duchu narodowym: Miłość Ojczyzny nie ogranicza się do tęsknoty do ziemi samej , ale szczególniej objawia się w miłości współobywateli. I zaprawdę , jeśliśmy winni kochać wszystkich ludzi , tak iż właściwie , dla Chrześcijanina nie ma cudzoziemca , tym bardziej winniśmy kochać naszych rodaków. Cała miłość , którą mamy dla nas samych , dla naszych rodzin i przyjaciół , skupia się w miłości Ojczyzny , w której szczęściu mieści się szczęście wszystkich . Toteż nie ma pokoju , nie ma wesela dla dobrego obywatela , kiedy Ojczyzna jego jest pognębiona.
26 lutego 1873 r Hieronim Kajsiewicz , założyciel Zakonu Zmartwychwstańców, umiera w Rzymie w 1957 r., jego prochy złożono w kościele przy Via San Sebastianello. [wszystkie cytaty listów Kajsiewicza pochodzą z cytowanej książki Krzysztofa Rutkowskiego]





Napisz odpowiedź