O uwadze…

Czy wymuszona uwaga sprzyja uczeniu się i nawiązaniu z uczniem rzeczywistego dialogu? Czy w ogóle na lekcji można osiągnąć wyższy stopień uwagi? Oto kilka spostrzeżeń skreślonych na marginesie różnorodnych lektur.

Uwaga a pragnienie

Miłość kształci bogów i ludzi, bo nikt nie uczy się bez chęci nauki. Poszukuje się prawdy nie jako prawdy, ale jako dobra.

Uwaga jest związana z pragnieniem. Nie z wolą, ale z pragnieniem. Albo ściślej, ze zgodą.

Wszelkie poczynania wbrew mojej woli nie mogą zmącić prawdziwej uwagi, gdyż jest ona pragnieniem a nie wolą! Przestaje się liczyć to, co chcę osiągnąć. Przestają się liczyć wcześniejsze plany. Rodzi się zgoda na wszystko: zgoda na czas i miejsce, zgoda na tych, co mówią i tych, co słuchają. Pragnę podzielić się tym, co dobre. Pragnienie, czyli dążenie: Nigdy wysiłek prawdziwej uwagi nie jest stracony. Jednakże ów wysiłek przynosi owoc stokrotny, jeżeli sam w sobie nie dopuszcza zmęczenia. Kiedy odczuwam zmęczenie, uwaga już jest prawie niemożliwa.

Uwaga a bezinteresowność

Trzeba więc studiować nie pragnąc dobrych stopni, wyników na egzaminach, nie troszcząc się o szkolne sukcesy, nie kierując się własnymi gustami i uzdolnieniami, przykładając się na równi do wszystkich ćwiczeń z myślą, że wszystkie pomagają kształtować tę uwagę, która jest substancją modlitwy.

Najcenniejszych dóbr nie należy szukać, należy na nie czekać.

Jak daleko od tej prawdy są nerwowość, niecierpliwość i pośpiech. Uczenie się bądź nauczanie “na siłę” rozmija się z tym, na co trzeba oczekiwać ze spokojem: bez lęku, bez agresji, solidarnie, z ufnością i upragnieniem.

Uwaga a pokora

Przymusić siebie, i przestrzegać tego ściśle, do oglądania z uwagą przez czas dłuższy każdego źle zrobionego ćwiczenia, w całej brzydocie jego niezdarności, nie szukając żadnej wymówki, nie przeoczając żadnego błędu, żadnej poprawki profesora, i starając się odkryć powód każdego błędu. Można osiągnąć w ten sposób coś nieskończenie bardziej cennego niż jakiekolwiek szkolne postępy, bo cnotę pokory.

Nauczyciel także ma swoje źle zrobione ćwiczenie. Ile razy lekcja się nie udaje. Czy wówczas z uwagą odkrywam powód każdego błędu? Czy winą za owe błędy nie obarczam klasy? Zastanawianie się nad własną głupotą przynosi więcej pożytku niż zastanawianie się nad własną niemocą.

Uwaga w dialogu

Tendresse. Wolę to słowo niż polskie czułość. Kiedy ściska w gardle dlatego, że istota, na którą patrzę, jest tak bardzo krucha, wrażliwa, śmiertelna, wtedy tendresse.

Uwaga skupiona na drugim człowieku. Nie ma dialogu bez prawdziwej uwagi, o której wiemy, że jest miłością. Czy zdolny jestem zwrócić uwagę na człowieka nieszczęśliwego? Czy potrafię z uwagą go wysłuchać? Czy potrafię z uwagą spojrzeć tak, żeby nie odczuł, że patrzę na niego jak na rzecz?

Uwaga a storge

Stoję przed moimi uczniami

mówiąc im o częściach zdania (…)

Siadam w moim krześle, czekam

i spada na mnie nie wiadomo skąd, nagle,

błoga, prawie bolesna miłość do moich uczniów (…)

Dajcie spokój! – chcę krzyknąć do nich -

to nie ma żadnego znaczenia,

znajdziecie te cząstki czy nie. Wszystko jest

cząstką i nic nie jest cząstką,

słuchajcie muzyki, jakie okruchy,

jaka ciągłość, jak nie można oddzielić

muzyki od słońca, które pada

na kolana pośrodku zieleni,

od tej tutaj chwili, bo ta chwila

zawiera wszystkie cząstki tego, co było,

i wszystko o czym dowiemy się jutro!

Storge wyraża rodzicielską troskę wobec potomstwa, ale równie dobrze może określać uczucia nauczyciela wobec swoich uczniów. Nieraz w klasie przekraczam tę niewidzialną granicę, ale, podobnie jak w wierszu, nigdy się do tego nie przyznaję. Bo jakże wyznać: do diabła z lekcją, kiedy jesteście tutaj, kiedy mogę na was patrzeć i serce mi się raduje!

~ - autor: pilotwycieczek w dniu 14/06/2008.

Dodaj komentarz