Szukanie ojczyzny – Czesława Miłosza związki z Litwą – elementy do biografii

Biografia, czyli zmyślenie albo wielki sen.

Obłoki ułożone warstwami na skrawku nieba między jasnością brzóz.

Żółte i rdzawe winnice pod wieczór.

Na krótko byłem sługą i wędrowcem.

Odpuszczony, wracam drogą niebyłą. [1]

Post scriptum, to 2000

Śladów obecności Czesława Miłosza w Litwie odkrywa się coraz więcej. Odkrywają je uczeni z Polski i Litwy, odkrywa je sam laureat Nagrody Nobla podczas swoich częstych powrotów do miejsc znanych z dzieciństwa i młodości. Nic dziwnego, spędził tu bowiem prawie trzydzieści lat!

Miłosz na temat biografii nigdy nie miał dobrego zdania: Oczywiście wszystkie biografie są fałszywe, nie wyłączając mojej (…). Biografie są jak muszle, i niewiele można się z nich dowiedzieć o mięczaku, który je zamieszkiwał. [2] Na szczęście wbrew samemu sobie, szczególnie u schyłku życia, oddaje się wspomnieniom, aby odtworzyć całą epokę, jaką przeżył. Może także dlatego jeszcze żaden z

badaczy literatury nie pokusił się napisać biografii autora Doliny Issy, poza wywiadami – rzekami autorstwa Renaty Gorczyńskiej (Ewy Czarneckiej) i Aleksandra Fiuta.

Twórczość Miłosza z lat dziewięćdziesiątych przynosi rozmaitość faktów i szczegółów, robiących wrażenie jakby autor bał się pominąć czegokolwiek. Zdumiewa przy tym niemal fotograficzna pamięć, nawet wtedy gdy nie ma już materialnych śladów przeszłości.

Dzieciństwo sielskie, anielskie

Dolina Niewiaży, z takimi miejscowościami jak Szetejnie, Bobty, Łabunowo i Wędziagoła, to najstarszy krajobraz Litwy, jaki Miłosz zapamiętał. We wspomnieniach podróżuje po wodnych i polnych drogach prowadzących od dworu do dworu, od wsi do wsi i wydobywa z pamięci te elementy, które najbardziej oddziaływały na osobowość dziecka: Lubiono tutaj drzewa, ale także dłubanie w drewnie: rzeźbione okiennice, wycinane znaki i litery na belkach, zydle przepisanego kształtu, obok drogi częste krzyże złączone z promienistym symbolem słońca i odwróconym sierpem księżyca, albo kapliczki, w których siedział Chrystus frasobliwy. [3] Poeta ciągle podkreśla, że dziecko na każdym kroku mogło się czuć bezpiecznie i liczyć na serdeczność oraz opiekę sąsiadów.

W latach dzieciństwa zupełnym oczarowaniem dla Miłosza była przyroda: Pewnie w dzieciństwie nie wiemy, że to nazywa się miłość. Lipy, dęby, jesiony dla mnie siedmioletniego po prostu były. Teraz wiem, że mogą nie być i ich losy są złączone z ludźmi. [4] Oczarowanie w bardzo młodym wieku jest doświadczeniem, którego pamięć działa całe nasze życie. Dziecinne lektury, atlasy i książki przyrodnicze, kształtowały świat wyobraźni przyszłego poety. Ich uzupełnieniem stały się wkrótce powieści podróżnicze. Egzotyczne nazwy i piękno otaczającej przyrody służyły jako zaklęcia zdolne przywołać zjawienie się ptaka. Czy też przypominały chwilę spotkania, pierwszej epifanii. [5]

Podobnie jak w Części IV Dziadów Mickiewicza nad Niewiażą młody chłopak przeżył pierwszą miłość. Ukochaną, której nawet imienia nie znał, ujrzał w dworze w Suryszkach: Patrzyłem na jej szczupłe obnażone ramionka, na wąskość jej rąk nad łokciem i nigdy dotychczas nie zaznane wzruszenie, czułość, zachwyt, nie do nazwania, dławiły mnie w gardle. Nie miałem pojęcia, że to nazywa się miłość. [6]

Młodość durna i chmurna

Młodość Miłosza najlepiej pamiętają stare ulice Wilna: przy nich mieścił się dom akademicki, w którym sąsiadami na piętrze byli Pranas Ancevičius, zawołany sowietolog i antykomunista oraz malarz ikon Karczmarkiewicz; Klub Włóczęgów, przypominający Mickiewiczowskie Towarzystwo Filomatów; czy Gimnazjum Zygmunta Augusta, w którym Miłosz toczył słynne dysputy na lekcjach religii. Klubowa sekcja ZNAJ, czyli Zmarnowanej Niedzieli Ani Jednej organizowała wycieczki w okolice, latem pieszo lub kajakami, zimą na nartach. W starych rocznikach pisma „Alma Mater Vilnensis” można znaleźć diariusze kajakowych wypraw do Cieszyna, Stambułu i Paryża. Jednak najpiękniejsze były lesiste pagórki podwileńskich okolic, rzeka Wilia i jeziora. Można się tylko domyślać, co przeżywał autor Rodzinnej Europy, kiedy po latach wziął do ręki listę członków Klubu Włóczęgów. Ich losy potoczyły się bardzo różnie; nierzadkie były osobiste tragedie, kiedy w wyniku dziejowych kataklizmów występowali naprzeciw siebie jako wrogowie. W wileńskiej Bibliotece imienia Tomasza Zana Miłosz rozmiłował się w tomikach i pismach literackich. Stąd niedaleka była droga do założenia poetyckiej grupy Żagary. Żagaryści najczęściej odwiedzali Lipówkę nad Wilią, gdzie oprócz pisania wierszy oddawali się szalonej zabawie:

Rzeka tutaj zakręca płynąca z lasów.

Toczy się w słońcu, pełna odbić zieleni(…)

Daleko, drobni biegają po niskim brzegu.

Próbują wody, wchodzą, rzeka ich niesie(…)

Ręka to opisuje na ziemi innych ludzi.

Jaki jej cel nie wiadomo. Że raz tak było?[7]

Z czasów grupy Żagary autor Trzech zim wspomina ich rozliczne kontakty z wileńskimi pisarzami innych języków: z litewskim poetą Juozasem Kekštasem, z Białorusinem Jauhienim Skurko, z przedstawicielami żydowskiej grupy Jung Vilne – Abramem Sutzkewerem i Chaimem Grade. Miłosz wspomina, że Kekštas na emigracji w Argentynie był chyba jednym z pierwszych tłumaczy jego wierszy na język litewski. Choroba Kekštasa zmusiła go do wyjazdu z Argentyny. Podobno, kierując się wileńską solidarnością, pomógł mu Jerzy Putrament, który wyrobił mu miejsce w domu weteranów – inwalidów wojennych w Warszawie. Tam też Kekštas mieszkał, pisząc i trochę publikując w Wilnie, aż do śmierci. [7]


[1] Post scriptum, to 2000 [wszystkie cytaty utworów Czesława Miłosza pochodzą z tomów podanych w Bibliografii]

[2] Abecadło Miłosza 1997, s. 64-65.

[3] Inne abecadło 1998, s. 170.

[4] Inne abecadło 1998, s. 119.

[5] Tamże, s.120.

[6] Abecadło Miłosza 1997, s.182.

[7] Abecadło Miłosza 1998, s. 258.

[8] Tamże, s. 137.

~ - autor: pilotwycieczek w dniu 15/06/2008.

Dodaj komentarz